poniedziałek, 30 lipca 2012

Rozdział 1

-CZY MOŻESZ SIĘ PRZEZ CHWILĘ NIE RUSZAĆ?! - krzyknęłam na brata.
-NIE! BO TO BOLI!
Usiadłam obok niego i wzięłam krem w ręce. Zaczęłam smarować jego plecy, a on darł się z bólu, tak to jest jak mądry Justin wychodzi na solarium, opalać się. Przyznał się, że za długo był.Wysmarowałam jego plecy, i usłyszeliśmy wchodzenie do domu. Wzrok skierowaliśmy na przedpokój, gdzie do domu wszedł tata z jakąś kobietą? Całując oparli się o ścianę, owa pani zaczęła ściągać płaszcz taty, a tata kątem oka zauważył nas leżących w salonie. Odepchnął kobietę, przetarł usta, i podszedł do nas:
-Co wy tu robicie? - zapytał zakłopotany. - dlaczego nie w szkole?
-Nie zauważyłeś, że jest śnieżyca? Że zamknęli szkołę? - powiedział wnerwiony Justin.
Usta zrobiłam w cienką linię, i spojrzałam się na Justina.
-Nie powiecie mamie?
Zapanowała Cisza. A do domu, weszła obładowana mama z zakupów. Spojrzała na wpół rozebraną panią, i na zakłopotanego tatę, tłumaczącego się przed swoimi dziećmi. Mama stanęła w drzwiach, spojrzała się na nas, na tatę, i upuściła zakupy.
-KTO TO JEST?
-Anne, ja Ci to wszystko wytłumaczę.
-Ale Co mi będziesz tłumaczył? Wiedziałam, że mnie zdradzasz, czekałam aż TY mi to powiesz, a nie żebym się tego dowiedziała, w moim domu!
Tata nic nie odpowiedział, łza mi popłynęła. Justin zacisnął pięść. Nienawidzę patrzeć jak moja mama płacze.
-Dzieci, jutro się pakujemy.
To zdanie oznaczało jedno, albo wyprowadzamy się Do Holmes Chapel, do Babci i Dziadka, albo do Polski.
Zatrzymałam oddech, i rozpłakałam się najgłośniej jak potrafiłam. Tata spojrzał na mnie i załamał mu się głos. Podszedł do mamy, chwycił ją za ramiona.
-Przepraszam..
I odszedł. Wyszedł z tą szmatą na dwór. Mama podeszła i przytuliła nas. Zadzwoniłam do Gabrysi.
-Ga-Gabrysia.. - łkałam.
-Boże Co się stało?
-Wyprowadzam się..
-COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO?! Zaraz będę u Ciebie.

Pomimo, że była 21, Gabrysia była w 2 minuty u mnie. Przytuliła mnie i weszła po schodach do mojego pokoju. Leżałyśmy razem u mnie na łóżku, opowiedziałam jej wszystko. Nie umiałyśmy zrozumieć tego, że się rozstaniemy NA ZAWSZE.. Przytuliłam ją, a ona poszła do domu. Zeszłam do mamy. Mama siedziała przykryta kocem, i patrzyła się w jeden punkt.
-Mamo jedziemy do babci?
-Tak, spakowałaś się już?
-Nie.
-To idź się spakuj i powiedz to samo Justinowi.
Powiedziałam Justinowi, i zaczęłam się pakować. 2 Duże walizki, i wszystko zmieściłam. Odstawiłam walizki do przedpokoju, i spojrzałam na mój pusty pokój. Nic. Różowe ściany, kilka mebli i jedno łóżko po środku z baldachimem. Westchnęłam i poszłam do Justina. Widziałam u niego niesamowity bałagan. Klęknęłam obok niego, i zaczęłam mu pomagać. Spakowałam go w pół godziny. Postanowiliśmy dzisiaj razem spać. W Piżamie w żabki wskoczyłam do niego do łóżka. Wtuliłam się w niego i usnęliśmy.




Przytuliłam niechętnie tatę, i wyszliśmy. Zobaczyliśmy nasze auto, i pojechaliśmy na lotnisko. Oddaliśmy bagaże i w trójkę usiedliśmy na ławce, czekając na samolot. Mama zaczęła się śmiać. Spojrzeliśmy na siebie z Justinem pytająco, i spytaliśmy 'Vas happenin?'
-Ale z niego chuj.
Wytrzeszczyliśmy oczy i zaczęliśmy się śmiać. Tak ja i Justin byliśmy jednością.
487017_386326718100535_1421562688_n_large548888_386326634767210_1860443141_n_large

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz