-No, nie jest tak źle.
-No nie?
-O, są jeszcze moje naklejki z Spidermanem.
Zaczęliśmy wspominać, i nagle zastała niezręczna cisza, spojrzałam się na Justina a on otworzył usta i powiedział:
-Tobie się ten Harry Styles podoba tak?
-No.
-Weź wyjrzyj przez okno, u mamy w pokoju.
Zdziwiłam się, i wtedy się zorientowałam, że mieszkam w HOLMES CHAPEL. Tam gdzie Harry Styles. Weszłam do mamy pokoju, i zobaczyłam mamę któa rozpakowywała swoje rzeczy, podeszłam do okna. I zobaczyłam znajomą dla mnie sylwetkę. Wynosił śmieci, zobaczyłam jego piękne loki. Miał na sobie szybko nałożony na siebie płaszcz, i rozwiązane buty zimowe. Odeszłam od okna i uśmiechnęłam się. Zeszłam do jadalni, i zobaczyłam babcię, która wołała nas na obiad. Usiadłam na krześle, na którym ZAWSZE siedziałam. Zaczęliśmy wspominać, i śmiać się. Po skończonym obiedzie ja i Justin wyszliśmy na dwór. Założyłam gruby sweter, rurki, czapkę, buty emu i mój płaszcz. Za mną wyszedł Justin w samej bluzie. Stojąc już na schodach, odwróciłam się i krzyknęłam:
-IDIOTO! Załóż płaszcz, kurtkę cokolwiek. Nie chcę mi się ciebie niańczyć, i wpychać syropek.
-No już. - Założył kurtkę i wyszliśmy.
Zamykając furtkę, Justin spojrzał się w jeden punkt, dziewczynę stojącą przed domem na przeciwko, czyli Harrego. Aaaa, dawna miłość Justina. Gemma Styles, starsza siostra.
-No to ja was zostawię samych, ja idę do parku. - szepnęłam i poszłam w stronę parku.
Szłam, szłam i doszłam do naszego parku. Ja i Justin wychowaliśmy się tu.
-Weź wyjrzyj przez okno, u mamy w pokoju.
Zdziwiłam się, i wtedy się zorientowałam, że mieszkam w HOLMES CHAPEL. Tam gdzie Harry Styles. Weszłam do mamy pokoju, i zobaczyłam mamę któa rozpakowywała swoje rzeczy, podeszłam do okna. I zobaczyłam znajomą dla mnie sylwetkę. Wynosił śmieci, zobaczyłam jego piękne loki. Miał na sobie szybko nałożony na siebie płaszcz, i rozwiązane buty zimowe. Odeszłam od okna i uśmiechnęłam się. Zeszłam do jadalni, i zobaczyłam babcię, która wołała nas na obiad. Usiadłam na krześle, na którym ZAWSZE siedziałam. Zaczęliśmy wspominać, i śmiać się. Po skończonym obiedzie ja i Justin wyszliśmy na dwór. Założyłam gruby sweter, rurki, czapkę, buty emu i mój płaszcz. Za mną wyszedł Justin w samej bluzie. Stojąc już na schodach, odwróciłam się i krzyknęłam:
-IDIOTO! Załóż płaszcz, kurtkę cokolwiek. Nie chcę mi się ciebie niańczyć, i wpychać syropek.
-No już. - Założył kurtkę i wyszliśmy.
Zamykając furtkę, Justin spojrzał się w jeden punkt, dziewczynę stojącą przed domem na przeciwko, czyli Harrego. Aaaa, dawna miłość Justina. Gemma Styles, starsza siostra.
-No to ja was zostawię samych, ja idę do parku. - szepnęłam i poszłam w stronę parku.
Szłam, szłam i doszłam do naszego parku. Ja i Justin wychowaliśmy się tu.
Pamiętam nawet, że na jakimś drzewie coś napisaliśmy. I na ławce, zobaczyłam kogoś siedzącego. Tak to był Harry Styles, niestety jestem nieśmiała, i przeszłam obok, nawet nie patrząc się, i nagle usłyszałam głos.
-Sandra, nie pamiętasz mnie?
Zatrzymało mi się serce, i zaczęłam sobie wszystko przypominać. Obróciłam się i uśmiechnęłam się szeroko.
-Wybacz ale.. nie..
Powiedziałam prawdę, bo nie pamię.. ZARAZ! Pamiętam, pamiętam! W tym parku, zawsze się bawiliśmy w czwórkę, ja Harry, Gemma, i Justin. Pamiętam.
Ocknęłam się i powiedziałam
-NIE! Pamiętam, Harry! Tak, pamiętam bawiliśmy się tu. Pamiętam. Ale słabo, mieliśmy chyba po 4 latka.
-Ano widzisz, siadaj. - pokazał na ławkę.
Pewnie wyglądałam jak burak, ale usiadłam.
-Co tu robicie?
-Przeprowadziliśmy się tu.
-Na stałe?
-Tak.
-Ale całą rodziną?
-Nie.
-Jak to? Widziałem twoją mamę, Justina. A w sumie twojego taty nie widziałem.
-I już nie zobaczysz.
-Rozumiem..
-No właśnie. Jak tam twój zespół?
-Super, za niedługo nową płytę wydajemy.
-Sandra, nie pamiętasz mnie?
Zatrzymało mi się serce, i zaczęłam sobie wszystko przypominać. Obróciłam się i uśmiechnęłam się szeroko.
-Wybacz ale.. nie..
Powiedziałam prawdę, bo nie pamię.. ZARAZ! Pamiętam, pamiętam! W tym parku, zawsze się bawiliśmy w czwórkę, ja Harry, Gemma, i Justin. Pamiętam.
Ocknęłam się i powiedziałam
-NIE! Pamiętam, Harry! Tak, pamiętam bawiliśmy się tu. Pamiętam. Ale słabo, mieliśmy chyba po 4 latka.
-Ano widzisz, siadaj. - pokazał na ławkę.
Pewnie wyglądałam jak burak, ale usiadłam.
-Co tu robicie?
-Przeprowadziliśmy się tu.
-Na stałe?
-Tak.
-Ale całą rodziną?
-Nie.
-Jak to? Widziałem twoją mamę, Justina. A w sumie twojego taty nie widziałem.
-I już nie zobaczysz.
-Rozumiem..
-No właśnie. Jak tam twój zespół?
-Super, za niedługo nową płytę wydajemy.
-Cieszę się. Nie spodziewałam się, że kiedyś bawiłam się z Harrym Stylesem.
-I co zostajecie już tu na zawsze?
-Podejrzewam, że tak.
-No to fajnie.
-I co zostajecie już tu na zawsze?
-Podejrzewam, że tak.
-No to fajnie.
Uśmiechnęłam się, i zobaczyłam idącą Gemmę i Justina.
-Ohoo. Znowu będą razem?
-Chyba tak. - westchnęłam.
-Chyba tak. - westchnęłam.
Usiedli obok nas i zaczęli coś gadać.
Siedzieliśmy na ławce do późna, w końcu postanowiliśmy wrócić do domu.
Siedzieliśmy na ławce do późna, w końcu postanowiliśmy wrócić do domu.