poniedziałek, 30 lipca 2012

Rozdział 2

Lot był naprawdę krótki, 20 minut? Jakoś tak. Wysiedliśmy i zobaczyliśmy uradowanych babcię i dziadka. Przytuliliśmy ich, w Holmes Chapel pamiętam, że zawsze było ciepło, dzisiaj było zimno. W końcu zima była, ale zawsze pamiętałam to miasto słoneczne. Wsiedliśmy do auta dziadka, i pojechaliśmy do naszego nowego? domu. Wysiedliśmy, i zobaczyliśmy dom. Dom Dziadka, i Babci. Bardzo długo tu nie byliśmy. Babcia i Dziadek, widocznie byli zadowoleni, że przyjechaliśmy tu. Najgorsze jest to, że rozstaliśmy się z tatą tak nagle. Za tydzień wigilia, a tu nic? Taty nie ma z nami. Weszłam do ciepłego i pachnącego obiadem domu, i odwiesiłam kurtkę. Poszłam do WSPÓLNEGO  pokoju. Tak, miałam mieć pokój z Justinem, w sumie to nic takiego. Ale ja jestem kobietą, potrzebuję dużo przestrzeni. Co ja gadam, dobrze, że mam w ogóle pokój. Pokój nie był strasznie duży, ale było trochę miejsca. Przy ścianie po obu stronach pokoju stały łóżka, podeszłam do mojego i zobaczyłam poprzyklejane naklejki Hanny Montany, wyryte napisy "SANDRA" itp. Uśmiechnęłam się i usiadłam na kołdrze w malutkie stokrotki. Spojrzałam na sufit i zobaczyłam namalowane przez dziadka gwiazdki. Ten pokój niósł za sobą tyle wspomnień. Leżąc zobaczyłam Justina z walizkami.
-No, nie jest tak źle.
-No nie?
-O, są jeszcze moje naklejki z Spidermanem.
Zaczęliśmy wspominać, i nagle zastała niezręczna cisza, spojrzałam się na Justina a on otworzył usta i powiedział:
-Tobie się ten Harry Styles podoba tak?
-No.
-Weź wyjrzyj przez okno, u mamy w pokoju.
Zdziwiłam się, i wtedy się zorientowałam, że mieszkam w HOLMES CHAPEL. Tam gdzie Harry Styles. Weszłam do mamy pokoju, i zobaczyłam mamę któa rozpakowywała swoje rzeczy, podeszłam do okna. I zobaczyłam znajomą dla mnie sylwetkę. Wynosił śmieci, zobaczyłam jego piękne loki. Miał na sobie szybko nałożony na siebie płaszcz, i rozwiązane buty zimowe.  Odeszłam od okna i uśmiechnęłam się. Zeszłam do jadalni, i zobaczyłam babcię, która wołała nas na obiad. Usiadłam na krześle, na którym ZAWSZE siedziałam. Zaczęliśmy wspominać, i śmiać się. Po skończonym obiedzie ja i Justin wyszliśmy na dwór. Założyłam gruby sweter, rurki, czapkę, buty emu i mój płaszcz. Za mną wyszedł Justin w samej bluzie. Stojąc już na schodach, odwróciłam się i krzyknęłam:
-IDIOTO! Załóż płaszcz, kurtkę cokolwiek. Nie chcę mi się ciebie niańczyć, i wpychać syropek.
-No już. - Założył kurtkę i wyszliśmy.
Zamykając furtkę, Justin spojrzał się w jeden punkt, dziewczynę stojącą przed domem na przeciwko, czyli Harrego. Aaaa, dawna miłość Justina. Gemma Styles, starsza siostra.
-No to ja was zostawię samych, ja idę do parku. - szepnęłam i poszłam w stronę parku.
Szłam, szłam i doszłam do naszego parku. Ja i Justin wychowaliśmy się tu.
Tumblr_lzg930kvmh1qi9p54o1_500_large
Pamiętam nawet, że na jakimś drzewie coś napisaliśmy. I na ławce, zobaczyłam kogoś siedzącego. Tak to był Harry Styles, niestety jestem nieśmiała, i przeszłam obok, nawet nie patrząc się, i nagle usłyszałam głos.
-Sandra, nie pamiętasz mnie?
Zatrzymało mi się serce, i zaczęłam sobie wszystko przypominać. Obróciłam się i uśmiechnęłam się szeroko.
-Wybacz ale.. nie..
Powiedziałam prawdę, bo nie pamię.. ZARAZ! Pamiętam, pamiętam! W tym parku, zawsze się bawiliśmy w czwórkę, ja Harry, Gemma, i  Justin. Pamiętam.
Ocknęłam się i powiedziałam
-NIE! Pamiętam, Harry! Tak, pamiętam bawiliśmy się tu. Pamiętam. Ale słabo, mieliśmy chyba po 4 latka.
-Ano widzisz, siadaj. - pokazał na ławkę.
Pewnie wyglądałam jak burak, ale usiadłam.
-Co tu robicie?
-Przeprowadziliśmy się tu.
-Na stałe?
-Tak.
-Ale całą rodziną?
-Nie.
-Jak to? Widziałem twoją mamę, Justina. A w sumie twojego taty nie widziałem.
-I już nie zobaczysz.
-Rozumiem..
-No właśnie. Jak tam twój zespół?
-Super, za niedługo nową płytę wydajemy. 
-Cieszę się. Nie spodziewałam się, że kiedyś bawiłam się z Harrym Stylesem.
-I co zostajecie już tu na zawsze?
-Podejrzewam, że tak.
-No to fajnie. 
Uśmiechnęłam się, i zobaczyłam idącą Gemmę i Justina. 
-Ohoo. Znowu będą razem?
-Chyba tak. - westchnęłam. 
Usiedli obok nas i zaczęli coś gadać.
Siedzieliśmy na ławce do późna, w końcu postanowiliśmy wrócić do domu. 

Rozdział 1

-CZY MOŻESZ SIĘ PRZEZ CHWILĘ NIE RUSZAĆ?! - krzyknęłam na brata.
-NIE! BO TO BOLI!
Usiadłam obok niego i wzięłam krem w ręce. Zaczęłam smarować jego plecy, a on darł się z bólu, tak to jest jak mądry Justin wychodzi na solarium, opalać się. Przyznał się, że za długo był.Wysmarowałam jego plecy, i usłyszeliśmy wchodzenie do domu. Wzrok skierowaliśmy na przedpokój, gdzie do domu wszedł tata z jakąś kobietą? Całując oparli się o ścianę, owa pani zaczęła ściągać płaszcz taty, a tata kątem oka zauważył nas leżących w salonie. Odepchnął kobietę, przetarł usta, i podszedł do nas:
-Co wy tu robicie? - zapytał zakłopotany. - dlaczego nie w szkole?
-Nie zauważyłeś, że jest śnieżyca? Że zamknęli szkołę? - powiedział wnerwiony Justin.
Usta zrobiłam w cienką linię, i spojrzałam się na Justina.
-Nie powiecie mamie?
Zapanowała Cisza. A do domu, weszła obładowana mama z zakupów. Spojrzała na wpół rozebraną panią, i na zakłopotanego tatę, tłumaczącego się przed swoimi dziećmi. Mama stanęła w drzwiach, spojrzała się na nas, na tatę, i upuściła zakupy.
-KTO TO JEST?
-Anne, ja Ci to wszystko wytłumaczę.
-Ale Co mi będziesz tłumaczył? Wiedziałam, że mnie zdradzasz, czekałam aż TY mi to powiesz, a nie żebym się tego dowiedziała, w moim domu!
Tata nic nie odpowiedział, łza mi popłynęła. Justin zacisnął pięść. Nienawidzę patrzeć jak moja mama płacze.
-Dzieci, jutro się pakujemy.
To zdanie oznaczało jedno, albo wyprowadzamy się Do Holmes Chapel, do Babci i Dziadka, albo do Polski.
Zatrzymałam oddech, i rozpłakałam się najgłośniej jak potrafiłam. Tata spojrzał na mnie i załamał mu się głos. Podszedł do mamy, chwycił ją za ramiona.
-Przepraszam..
I odszedł. Wyszedł z tą szmatą na dwór. Mama podeszła i przytuliła nas. Zadzwoniłam do Gabrysi.
-Ga-Gabrysia.. - łkałam.
-Boże Co się stało?
-Wyprowadzam się..
-COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO?! Zaraz będę u Ciebie.

Pomimo, że była 21, Gabrysia była w 2 minuty u mnie. Przytuliła mnie i weszła po schodach do mojego pokoju. Leżałyśmy razem u mnie na łóżku, opowiedziałam jej wszystko. Nie umiałyśmy zrozumieć tego, że się rozstaniemy NA ZAWSZE.. Przytuliłam ją, a ona poszła do domu. Zeszłam do mamy. Mama siedziała przykryta kocem, i patrzyła się w jeden punkt.
-Mamo jedziemy do babci?
-Tak, spakowałaś się już?
-Nie.
-To idź się spakuj i powiedz to samo Justinowi.
Powiedziałam Justinowi, i zaczęłam się pakować. 2 Duże walizki, i wszystko zmieściłam. Odstawiłam walizki do przedpokoju, i spojrzałam na mój pusty pokój. Nic. Różowe ściany, kilka mebli i jedno łóżko po środku z baldachimem. Westchnęłam i poszłam do Justina. Widziałam u niego niesamowity bałagan. Klęknęłam obok niego, i zaczęłam mu pomagać. Spakowałam go w pół godziny. Postanowiliśmy dzisiaj razem spać. W Piżamie w żabki wskoczyłam do niego do łóżka. Wtuliłam się w niego i usnęliśmy.




Przytuliłam niechętnie tatę, i wyszliśmy. Zobaczyliśmy nasze auto, i pojechaliśmy na lotnisko. Oddaliśmy bagaże i w trójkę usiedliśmy na ławce, czekając na samolot. Mama zaczęła się śmiać. Spojrzeliśmy na siebie z Justinem pytająco, i spytaliśmy 'Vas happenin?'
-Ale z niego chuj.
Wytrzeszczyliśmy oczy i zaczęliśmy się śmiać. Tak ja i Justin byliśmy jednością.
487017_386326718100535_1421562688_n_large548888_386326634767210_1860443141_n_large

Bohaterowie.

Sandra Cold - zabawna 17 latka, gdy miała 14 lat przeprowadziła się z Polski, do Anglii. Uwielbia pływać,śpiewać i tańczyć. Ma niebieskie oczy, i  farbowane blond włosy. Zawsze podobał jej się Zayn i Harry z One Direction.
483268_420602011315610_459951415_n_largeTumblr_m7coyoz1yd1r8uhx8o1_500_large
Gabrysia Cond - najlepsza przyjaciółka Sandry, ma również 17 lat. Pochodzi z bardzo bogatej rodziny, razem z Sandrą, są najładniejszymi dziewczynami w całej szkole. Nie lubi 1D.
Tumblr_limtvx46qn1qdpsx9o1_500_large
Justin Cold - brat Sandry, a także najlepszy przyjaciel. Ma 21 lat.
Tumblr_lhxer4ihgh1qbzw1qo1_500_largeTumblr_llp7zcyauw1qjrhhno1_500_large